poniedziałek, 10 sierpnia 2015

Zetnij w końcu te włosy! I żałuj...

Żałuj, że nie zrobiłaś tego wcześniej :) I nie mam na myśli podcięcia pięciu, dziesięciu czy nawet piętnastu centymetrów. Mowa o totalnym 'pozbyciu' się włosów. Powiesz, że przecież nie każdemu dobrze w krótkich włosach - to prawda, choć uważam, że w większości przypadków to sprawa dobrze dobranej fryzury, może zmiana koloru. Powiesz, że w końcu nie każdy chce mieć krótkie włosy - to oczywiste, piszę raczej do osób, które chcą ale nie mogą się na to zdecydować. Bo to nie jest łatwa decyzja, potrzeba nuty szaleństwa lub desperacji żeby nie stchórzyć u fryzjera… Ja podchodziłam dwa razy. Za pierwszym poniosłam klęskę, bo pani fryzjerka tak zachwycała się moimi włosami, że w końcu dałam się namówić na ich stopniowe skracanie. Męczyłam się z półdługimi włosami okrutnie, przy tej gęstości tak zwany 'longbob' wymaga sporo czasu… Przed urodzinami moich Łobuziaków postanowiłam, że na moje włosy już pora. Efekt nie był najgorszy, ale nie o to mi chodziło - miało być 'na Kożuchowską' a wyszła ciocia Krysia ;) Dopiero drugie cięcie okazało się strzałem w dziesiątkę i teraz jestem już zachwycona! Na zdjęciach poniżej widzicie pełną metamorfozę mojej fryzury.



czwartek, 6 sierpnia 2015

zaparzymy kawę i poznamy się lepiej...

Lub jeśli już się znamy, to przypomnę Ci o sobie ;)

Cześć, jestem Marta i jestem…No właśnie. Sama nie wiem. Na pewno lubię kawę, ale to nie wyczyn u podwójnej mamy… Mam mnóstwo zainteresowań. Sporo z nich, kiedyś mogłam nazwać pasją. A potem zdechło, zabrakło pary, wypaliło się. Energia poszła gdzie indziej, bo urodziłam dzieci i to one stały się całym moim światem. Chciałam być dla nich. Poprzedni blog popadł w zapomnienie, a ja popadłam w rutynę, każdy dzień zabierał mi kawałek tej osoby którą kiedyś byłam, na rzecz kogoś całkiem mi obcego. Stawałam się co raz bardziej świadomie matką, to nic złego – to wręcz normalne. Trudno mi było jednak zaakceptować, że ta ‚transformacja’ przebiega z tak ogromną szkodą dla cech które w sobie lubiłam, niezależnie od tego czy były to cechy fizyczne czy też charakteru. Postanowiłam poznać siebie od nowa, i to co powoduje, że ze sobą mi źle - wyeliminować. Przyjęłam, że moje samopoczucie poprawi jedynie spektakularna zmiana w wyglądzie. Przez chwilę więc walczyłam, ze wszystkim.