poniedziałek, 10 sierpnia 2015

Zetnij w końcu te włosy! I żałuj...

Żałuj, że nie zrobiłaś tego wcześniej :) I nie mam na myśli podcięcia pięciu, dziesięciu czy nawet piętnastu centymetrów. Mowa o totalnym 'pozbyciu' się włosów. Powiesz, że przecież nie każdemu dobrze w krótkich włosach - to prawda, choć uważam, że w większości przypadków to sprawa dobrze dobranej fryzury, może zmiana koloru. Powiesz, że w końcu nie każdy chce mieć krótkie włosy - to oczywiste, piszę raczej do osób, które chcą ale nie mogą się na to zdecydować. Bo to nie jest łatwa decyzja, potrzeba nuty szaleństwa lub desperacji żeby nie stchórzyć u fryzjera… Ja podchodziłam dwa razy. Za pierwszym poniosłam klęskę, bo pani fryzjerka tak zachwycała się moimi włosami, że w końcu dałam się namówić na ich stopniowe skracanie. Męczyłam się z półdługimi włosami okrutnie, przy tej gęstości tak zwany 'longbob' wymaga sporo czasu… Przed urodzinami moich Łobuziaków postanowiłam, że na moje włosy już pora. Efekt nie był najgorszy, ale nie o to mi chodziło - miało być 'na Kożuchowską' a wyszła ciocia Krysia ;) Dopiero drugie cięcie okazało się strzałem w dziesiątkę i teraz jestem już zachwycona! Na zdjęciach poniżej widzicie pełną metamorfozę mojej fryzury.



Pewnie zapytasz, dlaczego chciałam ściąć TAKIE włosy. Zdjęcie zrobiłam w ósmym lub nawet już dziewiątym miesiącu ciąży. Zarówno pierwsza jak i druga ciąża wyjątkowo im służyła. W zasadzie od pierwszego miesiąca nie spadł mi włos z głowy - chyba że złamany albo wyszarpany ;) To co widzicie na zdjęciu nie było efektem żadnych zabiegów fryzjerskich. Włosy myłam najczęściej rano, suszyłam suszarką a potem wiązałam wysoko tak zwany 'messy bun'. Ot cała filozofia i cały problem w zasadzie. Nigdy nie nosiłam ich rozpuszczonych, było mi ciepło i niewygodnie. Zawsze wyglądałam tak samo.

Trzy miesiące po porodzie, sielanka się skończyła i cudne ciążowe pukle leciały z głowy jak śnieg - no trudno… Ciekawie zrobiło się, kiedy zaczęły odrastać. Cała masa sterczących 'babyhair' sprawiła, że najpierw wyglądałam jakbym miała solidny zarost nad czołem, po czym przeistoczyła się w anielską aureolę, której nie mogłam niczym przykleić do części włosów, która nie wzięła ze mną rozwodu z powodu hormonalnych huśtawek ;) Potem miałam przygodę z gumą do żucia… Włosy skróciłam jakieś 10 cm, próbowałam rozjaśniać i znów farbowałam na czarno… Cztery razy. Zajechałam je. Do tego hormony odbijały się na mojej twarzy fantastycznym trądzikiem, jakiego nawet w liceum nie widziałam. Było mi fizycznie źle, nie mogłam sobie wybaczyć, że zniszczyłam ostatnie, co łączyło mnie 'teraz', ze mną 'kiedyś'. Próbowałam je reanimować ale zaczęły się kruszyć a ja wyglądałam jak stóg czarnego siana. Wtedy klamka zapadła - trzeba ściąć całość!

Choć najpierw tego nie widziałam, i było mi przykro kiedy po pierwszym cięciu nie wyglądałam tak jak chciałam, z czasem zdałam sobie sprawę z tego, że to było najlepsze co mogłam zrobić - dla siebie a nie dla moich włosów. Pozbyłam się bagażu emocjonalnego, który powodował, że zamiast patrzeć odważnie w przyszłość - rozpaczliwie poszukiwałam powrotu do przeszłości. Nie od dzisiaj wiadomo, że ciężko chodzi się do przodu wciąż patrząc w tył ;) Gabrielle Chanel powiedziała, że kobieta która zmienia swoje włosy, zmieni też swoje życie. Zgadzam się absolutnie! Teraz mam więcej energii, bo przestałam upychać ją w walkę z samą sobą. Choć może nie wyglądam lepiej - czuję się lepiej, a wiem, że to przełoży się wkrótce też na mój wygląd.

Więc jeśli wahasz się, rozważasz za i przeciw, to w rubryce 'za' wpisz: nowy start, nowa ja. To bije wszystko na głowę. A! No i włosy to nie zęby - odrosną ;)

15 komentarzy:

  1. Ja jakoś nie mogę się przekonać do krótkich..;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak generalnie u kobiet? Czy tylko u siebie?

      Usuń
  2. Bardzo ładnie ci i w takich i takich włosach, w krótszych na pewno jest wygodniej :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję :) Zdecydowanie wygodniej! Teraz zdecydowałam się nawet podgolić boki maszynką… Wygoda jest niesamowita!

      Usuń
  3. Ładnemu we wszystkim ładnie jak mówi popularne przysłowie ;)
    Ja w krótkich włosach wyglądam po prostu źle, bo mam trzy na krzyż :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja akurat mam włosów w nadmiarze ;) I krótka fryzurka jest dla mnie bardzo wygodna :)

      Usuń
  4. Bardzo ładnie CI w nowej fryzurce!

    OdpowiedzUsuń
  5. Świetnie teraz wyglądasz, Widać, że ta fryzurka dodała Ci energii. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki :) O tak, to był strzał w dziesiątkę!

      Usuń
  6. Uwielbiam krótkie włosy u kogoś, po prostu kocham. Niestety sama z kwadratową, ociosaną twarzą zupełnie nie wyglądam w takich fryzurkach :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To fakt - fryzura musi pasować do kształtu twarzy :)

      Usuń
  7. fajnie wyglądasz w tych krótkich włosach, tak zadziornie :)

    OdpowiedzUsuń